Jeevodaya leży w środku Półwyspu Indyjskiego, gdzie dominują wielkie, puste i płaskie przestrzenie i gdzie jest bardzo sucho. Do najbliższego miasteczka z pocztą, Abhanpur są 3 km, do liczącego 500 tysięcy mieszkańców Raipur - 30 km.
Słowo jeevodaya pochodzi z sanskrytu. Oznacza świt życia, czyli możliwość podjęcia nowego życia w społeczeństwie. Założyciel Jeevodaya, ks. Adam Wiśniewski SAC urodził się 13 kwietnia 1913 roku w Dębinach koło Torunia. W 1931 r. rozpoczął nowicjat u księży pallotynów. Święcenia kapłańskie otrzymał w czerwcu 1939 roku. We wrześniu tamtego roku przyjął konspiracyjny pseudonim "Łukasz" i był kapelanem oddziału powstańczego.
Po wojnie ukończył studia medyczne. Praktyka lekarska, była w jego zamyśle przygotowaniem do służby trędowatym. W 1959 roku wyjechał do Kamerunu skąd musiał wrócić do Polski ze względu na słabe zdrowie. Z planów jednak nie zrezygnował i dwa lata później przyjął zaproszenie do Indii. 7 października 1961 roku znalazł się w Bombaju. Po okresie przygotowawczym i niespodziewanej chorobie, znalazł się w Jeevodaya zakładając tutaj w 1969 roku centrum pomocy dla trędowatych. Pozostał wśród nich aż do śmierci w 1987 roku. Głównym zamiarem ks. Adama, była pełna rehabilitacja człowieka trędowatego - rehabilitacja medyczna a także psychiczna i społeczna poprzez kształcenie i naukę zawodu. Bo często sami trędowaci nie wierzą we własne siły i możliwości.
Od 1989 roku jego następczynią w Jeevodaya jest dr Helena Pyz. Tak mówi ona o swoim poprzedniku: "To, co urzeka w idei ks. Adama Wiśniewskiego znajduje swoje odbicie w słowach: on ich dotykał. On z nimi mieszkał, leczył ich i razem z nimi pracował, jadał i modlił się. Był dla nich i z nimi. Przygotował dla nich dom, w którym czują się zadbani i potrzebni. Nawet więcej - konieczni".
Dr Helena mówi o Jeevodaya: "Przyjmujemy tutaj chorych na trąd w bardzo ciężkiej postaci. O możliwość pozostania w Jeevodaya proszą nas ci, którym otworzyły się rany. Takie rany wymagają bardzo starannej pielęgnacji W Jeevodaya obowiązuje zasada, że praca jest rehabilitacją. Człowiek, który nie ma palców, może kikutami rąk oczyścić ryż. Taki człowiek czyści ryż przez trzy czwarte dnia i ma poczucie, że przynajmniej 15 osób wykarmi. Jest to dla niego satysfakcja. Mamy kobietę zupełnie pozbawioną palców, która jednak kikutami utrzyma kredę. Skończyła tylko 8 klas, ale może uczyć w zerówce i pierwszej klasie literek, może je napisać na tablicy. Gdzież ona mogłaby być zatrudniona jako nauczycielka? A u nas ma ogromną satysfakcję z pracy. Pracujemy wszyscy, dokładnie wszyscy. Tylko ci, którzy leżą z wrzodami, są obsługiwani. Wiceprezydentem Zarządu Stowarzyszenia Jeevodaya jest były trędowaty, wykształcony w ośrodku, który ma maturę i skończony kurs medyczny. Trędowaci za wykonywaną przez siebie pracę otrzymują zapłatę. Jeevodaya nie jest jednak dla nich miejscem zarobkowania. Pracę traktu-jemy jako służbę. Jesteśmy wspólnotą, żyjemy tak jak rodzina, z której można odejść, gdy się tego zapragnie. Duży procent ozdrowieńców odchodzi do samodzielnego życia. I o to chodzi. Oni niosą w świat zdrowe zasady profilaktyki trądu, dbania o siebie i o rany, które się często podczas ciężkiej pracy otwierają. Przekazują innym to, czego nauczyli się w Jeevodaya."
Adres do stron ośrodka Jeevodaya: www.jeevodaya.org
